Dwa dni
po sfałszowaniu swojej śmierci Sherlock Holmes postanowił odwiedzić swoich
rodziców w ich domu na wsi. Mycroft nie chciał go tam zawieźć ani rozkazać komuś by to zrobił, więc musiał
pojechać tam pociągiem. Oczywiście odpowiednio się ucharakteryzował by nikt go nie rozpoznał i nie wydał i wziął
ze sobą gazetę, za którą mógłby się schować w razie czego i wsiadł do pociągu. Wszedł
do przedziału i zajął miejsce przy oknie.
Nagle
do przedziału weszła osoba, którą Sherlock jednocześnie pragnął i obawiał się
spotkać. Był to John. Sherlock natychmiast
otworzył gazetę i schował się za nią. Akurat otworzył ją na artykule
poświęconym jego samobójstwu . John
usiadł naprzeciwko niego i wpatrzył się w widok za oknem. Pociąg ruszył.
Pociąg
nabierał prędkości i John przeniósł wzrok z okna na gazetę, którą trzymał
Sherlock i Holmes wiedział, że na pierwszej stronie jest jego zdjęcie, w które
John się wpatrywał.
- Gazety kłamią – powiedział nagle John. – Sherlock Holmes
był moim najlepszym przyjacielem i był najlepszym człowiekiem jakiego w życiu
spotkałem. Moriarty istniał naprawdę, a Sherlock był prawdziwym detektywem
geniuszem …
John urwał, a z jego oczu popłynęły
łzy. Widok płaczącego Johna nie był
łatwy dla Sherlocka, więc Sherlock
złożył gazetę, wyciągnął z kieszeni swojej bluzy w rozmiarze XL opakowanie
chusteczek i podał je Johnowi.
- Dziękuję – powiedział John drżącym głosem, a następnie
przyjrzał się uważnie Sherlockowi i przez moment Holmes miał wrażenie, że jego
najlepszy przyjaciel go rozpoznał, bo uśmiechnął się, ale John musiał zdać
sobie sprawę z tego, że to nie może być Sherlock, bo przestał się uśmiechać i w
jego oczach pojawił się ból.
- Przykro mi – powiedział Sherlock z silnym francuskim
akcentem. – Z powodu pańskiego przyjaciela…
- Bardzo za nim tęsknię – odpowiedział John. – Wszędzie o
nim piszą, wszystko mi go przypomina, więc musiałem wyjechać z Londynu, by
odpocząć od tego wszystkiego… Nawet pan jest do niego trochę podobny… Czasami
wydaje mi się, że on żyje, tylko się ukrywa… Ale nie zrobiłby mi tego.
Sherlock
poczuł nagle wielkie poczucie winy. Chciał przeprosić Johna za to wszystko,
przyznać się do tego, że żyje, ale wiedział, że jest na to za wcześnie. Nagle
zadzwonił mu telefon, więc Sherlock wyszedł z przedziału na korytarz.
- Halo – powiedział.
- Jak tam podróż, braciszku? – zapytał Mycroft.
- Spotkałem Johna – powiedział Sherlock szeptem. – Przez
moment myślałem, że mnie rozpoznał, ale chyba pomyślał, że to nie mogę być ja.
Powiedział, że zastanawia się czasem, czy przypadkiem nie przeżyłem mojego
samobójstwa, ale doszedł do wniosku, że nie zrobiłbym mu tego. Co mam zrobić?
- Ujawnij się – powiedział Mycroft.
- Nie mogę – odpowiedział Sherlock. – Doskonale o tym wiesz…
Jeszcze jest za wcześnie, poza tym muszę rozpracować całą organizację
Moriartiego.
- Wobec tego się nie ujawniaj. Na najbliższej stacji wysiądź
z pociągu.
- Nie mogę – odpowiedział Sherlock. – To by nie miało
najmniejszego sensu, wysiadam za dwie
stacje.
- W takim razie nie wysiadaj – poradził Mycroft.
- Wypchaj się takimi radami – powiedział Sherlock. – I załatw mi papierosy.
- Nie.
- Dobra, to w takim razie mama mi załatwi.
Sherlock rozłączył się i wrócił do przedziału.
- Przykro mi z powodu pańskiego przyjaciela – powiedział
nagle Sherlock. – Jaki on był?
- Wspaniały – odpowiedział John.- Ludzie go nienawidzili, bo
go nie rozumieli, ale ja znałem go dość dobrze. Był bohaterem i wbrew pozorom był bardzo ludzki. Często
powtarzał, że nie lubi ludzi, ale myślę, że on po prostu nie lubił idiotów.
Przez prawie cały czas się nudził. Nie rozumiem dlaczego skoczył… Postąpił
bardzo samolubnie zostawiając mnie samego na tym okropnym świecie… To wszystko
moja wina, że zostawiłem go wtedy, gdy mnie potrzebował…
- To nie jest pańska wina – powiedział poruszony wyznaniem
przyjaciela Sherlock. – Proszę się nie obwiniać, gdy ktoś decyduje się popełnić
samobójstwo nie jest to wina jego przyjaciół … Jestem pewien, że Sherlock pana
kochał jak brata…
Pociąg zbliżał się do stacji, na
której wysiadał Sherlock i zaczął zwalniać. Holmes wstał , wziął swoje rzeczy,
pożegnał się z Johnem i wysiadł z pociągu.
- Lily